• Wpisów:1
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:28
  • Licznik odwiedzin:1 858 / 869 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mimo iż jest już środek wakacji, zaczyna się już początek szkoły, przynajmniej w sklepach, wszędzie da się zauważyć reklamy, które mnie osobiście doprowadzają do szału.
.
Niedawno miałam serdeczną bekę z ludzi, którzy bali się powrotu do szkoły, pisali o tym wpisy etc.
Teraz sama do nich należę...
Niedawno przed wakacjami zmieniłam szkołę, z czego nawet się cieszę, ale przeszłam do gorszej.
To znaczy jeśli jesteś fejmem ta szkoła jest tworzona wprost dla ciebie i jeśli masz IQ niższe od ziemniaka.
Niestety (?) nie należę do nikogo z tej grupy i mam przewalone, wszyscy mnie obgadują z błahych powodów i nabijają za plecami.
Skąd to wiem? Mam jedną znajomą, która mi o tym powiedziała, od tego momentu odechciało mi się cokolwiek, starałam się być miła, a nikt nie chce tego docenić.
.
Zrobiłam jeden wielki błąd (dla mojej już i tak zniszczonej reputacji) bo wyszłam z klasy z płaczem, kiedy poniżała mnie nauczycielka, wszyscy w tedy się śmiali, a ja nie wytrzymałam.
Po prostu wyszłam.
Żałuję, że nie dosłuchałam obelg do końca, ale niestety taka była moja decyzja.
.
Na szczęście będę miała tam jedną osobę (nazwijmy ją Monika), która również boi się wracać do szkoły, ale myślę, że bardziej niż ja mimo iż się do tego nie przyznaje.
Będziemy jakoś się wspierać, może nie ufać sobie na 100%, ale mieć podporę u kogoś, że nie jesteśmy same.
Ona miała gorszą historię, nie będę podawała szczegółów, aby ktoś nie skojarzył faktów (chcę pozostać anonimowa, przynajmniej do czasu), ale w skrócie rzucali w nią (nawet przy mnie) i poniżali. Dostała potem zajęcia indywidualne, które były dla niej lepszym okresem, ale po tygodniach przekonań, zdecydowała, że w następnej klasie (czyli do tej do której teraz idziemy; 3 gimnazjum), nie będzie mieć indywidualnych.
Dla niej minus, dla mnie plus.
Normalnie bym jej nie mówiła, aby ze mną była w klasie, ale sama bym nie wyrobiła, zabiłabym się wcześniej czy później. Mam słabą psychikę, jedna obelga potrafi mnie zniszczyć doszczętnie.


Na szczęście będziemy obie, zawsze koło siebie, z nikim nie gadać, po co się narażać na upokorzenie?
Nazwiecie to może, że uciekamy od problemów i świata.
I macie rację.
Czemu to robimy?
Nie da się nic innego zrobić.
.
Jeśli jej nie będzie w szkole, dam radę kilka dni, 3 max, jeśli dłużej, poczekam, aż wróci i ja też wrócę, tak to będę w domu.
.
Ten rok będzie najgorszy... ze wszystkich...
.
Potem będzie liceum humanistyczne, jedno z lepszych do jakiego się dostanę.
W innym mieście.
335 km od mojego rodzinnego miasta, albo nawet dalej.
Będę "samodzielna", będę zamieszkiwać u przyjaciół rodziny, na samą myśl mam łzy w oczach ze szczęścia, będę gdzieś gdzie nikt mnie nie zna.

N I K T

Nie będę się tam zadawać z nikim, będę miała kontakty takie, aby załatwić zeszyty jakby mnie nie było i tyle.
.
Przez te wszystkie lata (mimo iż do śmiesznie brzmi w ustach 15-sto latki) zbyt bardzo się przejechałam na ludziach.
W liceum nie mam zamiaru się przejechać na nikim.
Będę tylko ja, muzyka, nauka, karta papieru i ołówek.
.
Madzia chce być ze mną w liceum i mieszkać ze mną, ale raczej obie wiemy, że to tylko marzenia i to się nie spełni.
Przynajmniej ja bym nie mogła być 24/7 w jednym pokoju z osobą przy której nie mogę się skupić bo mi odwala serdecznie, co jest miłe, jedyna osoba, przy której się uśmiecham i która jeszcze nie wyrządziła mi wielkiej krzywdy.
Mimo to nie to jest powodem, jest ona... Hm... Specjalna?
Nie jest chora, ale ma chore pomysły, mogła by ściągnąć długi, albo mnie w coś wmieszać, miała problemy z policją kilka razy, a ja nie chcę, by ciocia u której będę mieszkać miała dodatkowe problemy przez nią.
.
Nasz kontakt się nie urwie, chcę... chcemy go utrzymać.


Chociaż nie wiem jak źle będzie, za bardzo się rozumiemy, mamy dość podobne historie, żal zrywać kontakt ze swoim "klonem".
.
Powracając do mojej ostatniej klasy gimnazjalnej - jutro robię zakupy do nowej klasy - wiecie zeszyty etc.
Pewnie będę musiała udawać przy rodzicach, że się cieszę, i nic mnie nie rusza, a potem okłamywać ich codziennie, że nie martwię się szkołą i ludźmi w niej. Nie mogę im powiedzieć prawdy, bo oni by się zaczęli nabijać. Nie wiem czemu to robią, ale stwarza im to wieeelką radość. Temu mam ten blog, komuś muszę się wygadać, to mój rodzaj terapii. Oby podziałało.
Mam nadzieję, że ten rok minie szybko.
Trzymajcie kciuki.

STAY STRONG!
.†. hope .†


P.S. Na moim głównym blogu następny rozdział z AT pojawi się 12 sierpnia, muszę wszystko sobie poukładać, bo już trochę pozapominałam poprzednie rozdziały i nie wiem co się tam działo.
  • awatar zuziks: Ja idę we wrześniu do liceum.Bardzo się cieszę, bo naprawdę myślałam że się nie dostanę, jednak los, wiara, sprawily że będę tam uczęszczala. Ale w głębi serca wcale nie chce tam iść,moze to trochę głupio brzmi, ale tak jest. Boję się nowych ludzi, nowego otoczenia, nauczycieli, nauki, wszelkich obowiązków, nie wiem jak to będzie,i jak narazie wolę o tym nie myśleć, mam nadzieję że głęboka wiara, i Bóg w trudnych sytuacjach mi pomoże... W to bardzo głęboko wierzę.
  • awatar far from perfection: Wiem jakie to jest uczucie być poniżanym, ale nie przejmuj się, to że cie poniżają świadczy tylko o ich głupocie i nie warto się zniżać to tego poziomu. Dziewczyna, która kiedyś mnie obrażała i nikt mnie przez nią nie lubił, jest teraz moją bardzo dobrą znajomą, ludzie dostają, a ona sama stwierdziła, że była straszną idiotką. Nie ma się co przejmować. Po prostu są niedojrzali -.-
  • awatar Martha Harrison ♥: Dziękuję za komentarz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›